Przechodzę przez jakiś totalny kryzys wartości. Podważam więc wszystko w
co do tej pory wierzyłam, co do tej pory uznawałam. Wszystko podkopuję.
Zadaję pytania. Staję okoniem.
Zmiany wymagają chyba poświęceń.
Totalnie nie wiem co ze sobą zrobić. Układam wszystko od nowa, a to oznacza, że wszystkie półki są puste.
PUSTE.
Szukam drogi.
Urlop mija mi raz bardziej, raz mniej przyjemnie. Za tydzień do pracy. Nawet się cieszę.
Nie cieszy urlop jesli nie masz z kim dzielić czasu.
Ex ma kolejną dziewczynę?
No to co. Było, minęło.